Węgry i Słowacja stanęły w obliczu kryzysu paliwowego: tłoczący do nich ropę naftową rosyjski rurociąg "Drużba" wysechł. Przez samych Rosjan, którzy w atakach na Ukrainę uszkodzili ukraiński fragment rury. A zarówno Węgrze, jak i Słowacy wciąż są zależni od rosyjskich dostaw, bo dostali zwolnienie od sankcji Unii Europejskiej jako państwa, które nie mają dostępu do morza, więc nie mogą tą drogą sprowadzać surowca od innych producentów. Tak jak zrobiła to Polska, która od rosyjskiej ropy odwróciła się całkowicie. A Węgrzy i Słowacy, tankując swoje samochody, wciąż wkładają Putinowi do kieszeni pieniądze, z których finansuje barbarzyńską wojnę w Ukrainie. Ale najdziwniejsze w tej historii jest to, że Budapeszt i Bratysława, zamiast do Moskwy (agresora), mają pretensje do Kijowa (ofiary agresji). I nawet nie pomyślały o tym, żeby zapewnić sobie dostawy ropy naftowej z innych źródeł. Pikanterii dodaje fakt, że widmo kryzysu paliwowego zagląda Węgrom na chwilę przed wyborami, więc może to pogrążyć tamtejszego premiera Viktora Orbana.
Sponsorem odcinka jest OANDA TMS Brokers.