Niemcy od dawna są nazywane "chorym człowiekiem Europy" ze względu na ich gospodarcze dolegliwości. Teraz to określenie nabiera dosłownego znaczenia, bo Niemcy chorują na potęgę, na żądanie i na telefon, przynajmniej w statystykach. Niemcy mogą chorować do trzech dni bez L4 i wykorzystują to bez skrupułów, zwłaszcza - co najciekawsze - w piątki i poniedziałki. Wystarczy telefon do pracodawcy z informacją o nieobecności. Coś, co kiedyś miało być ukłonem w stronę pracowników, teraz stało się gospodarczą epidemią! Absencje "chorobowe" Niemców w pracy przybrały takie rozmiary (w i tak chorującej gospodarce), że stały się przedmiotem ogólnonarodowej, polityczno-gospodarczej debaty. Rząd w Berlinie naraził się na społeczny gniew próbując ten problem rozwiązać i ta próba dołożyła poparcia politycznego skrajnej prawicy, która właśnie zdobywa władzę w landach i idzie po władzę w Berlinie. A epidemia zwolnień lekarskich dokłada swoje trzy grosze do problemów pogrążającej się w otchłani dumy niemieckiej gospodarki, czyli motoryzacji.
Sponsorem odcinka jest OANDA TMS Brokers.